O autorze
Jestem autorką książek o globalnych sukcesach polskich start-upów:
"Kobiety globalne w świecie start-upów. Rozmowy w Dolinie Krzemowej" PWN, Warszawa 2016.
Igrzyska talentów w Dolinie Krzemowej. Rozmowy z mistrzami start-upów”, PWN, Warszawa 2015.

Współpracuję ze środowiskami start-upów w Dolinie Krzemowej i w Polsce – mieszkam w San Francisco i w Toruniu. Zawodowo od wielu lat jestem związana z firmą konsultingową KarStanS Sp. z o.o. Opracowałam wiele raportów analiz rynkowych, a także publikacji opisujących procesy prywatyzacji i restrukturyzacji polskich przedsiębiorstw w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Jestem absolwentką wydziału neofilologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, a także podyplomowych studiów z zakresu Prawa i Zarządzania oraz Marketingu na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Byłam również stypendystką uniwersytetu Eötvös Loránd Egyetem w Budapeszcie. Karierę zawodową rozpoczęłam pracując w Bukareszcie dla międzynarodowej korporacji, tworząc od podstaw rumuński oddział firmy oraz budując sieć sprzedaży. Przez kilka lat pracowałam w Warszawie jako producentka filmowa. Doświadczenie nabyte w Warszawie skierowało mnie do Nowego Jorku, gdzie rozpoczęłam współpracę z nowojorską firmą filmową. Przez kilka lat samodzielnie podróżowałam po Indiach, Nepalu, Azji Południowo-wschodniej i Nowej Zelandii.

Jestem orędowniczką wielokulturowości. Niepokoją mnie zmiany zagrażające tolerancji, pobudzajcie wzajemną agresję, które zachodzą w wielu miejscach na świecie, w tym również w Polsce.

linkedin.comFB

Powstrzymać „globalną dobrą zmianę”. Bo jeśli nie my, to kto?

Protest na lotnisku w San Francisco, styczeń 2017
Protest na lotnisku w San Francisco, styczeń 2017 Archiwum własne
Chyba już wszyscy zdołaliśmy przekonać się, że politycy nie występują w naszym imieniu i nie służą nam, jako społeczeństwu. Skupiają się jedynie na wygraniu poszczególnych wyborów. A nie interesuje ich w jaki sposób możemy razem, jako ludzkość, budować zrozumienie, pomagać sobie, okazywać współczucie. Bo nie o to chodzi, żebyśmy za każdym razem mieli rację, i abyśmy udowadniali, że ten drugi nie ma racji. Chodzi o to, żebyśmy działali razem.

Światem rządzą populiści. W Polsce poprzednia ekipa polityczna pozwoliła wygrać skrajnej prawicy, Wielka Brytania z dnia na dzień, obudziła się poza Unią Europejską, czym zszokowała zarówno siebie, jak i resztę świata. W Ameryce, Trump lekką ręką podpisuje dekrety skazujące ludzi na wygnanie z ich własnego domu.



Ktoś musi zacząć działać i głośno opowiedzieć się za uniwersalnymi wartościami ludzkimi, takimi jak, wolność, demokracja, szacunek dla drugiego człowieka.
Czy nie nadszedł czas, aby to organizacje biznesowe, które poczuwają się do społecznej odpowiedzialności, wypowiedziały się i stanęły na czele społeczeństwa obywatelskiego (w tym również startupy, branża nowych technologii). Czy w obecnej sytuacji, to właśnie na barkach środowisk biznesowych nie spoczywa obowiązek podjęcia akcji edukowania społeczeństwa i budowania społecznej jedności.

Bo jeśli nie my, to kto? Czy, to nie my powinniśmy rozpocząć podtrzymywanie podstawowych wartości humanistycznych. Czy nie powinniśmy zastanowić się, w jaki sposób włączyć do naszego działania, innych, nawet tych, którzy myślą w sposób odmienny od naszego. W jaki sposób pokonać bariery, które są często kreowane przez media, lub instytucje, które nam, jako społeczeństwu, nie służą i które nie są nam przychylne.

Należy głośno mówić, co tak naprawdę stało się na świecie i do czego obecna sytuacja może doprowadzić. Trzeba mówić prostymi słowami. Intelektualiści przegrali z tłumem. Większość ludzi nie rozumie i nie chce słuchać zawiłej mowy ekonomistów, czy naukowców. Chce łatwego zabezpieczenia przyszłości. Na świecie wygrywają populiści, ponieważ mówią łopatologicznie: „Jest źle, jeśli my dojdziemy do władzy, będzie dobrze”.

Żyjemy w delikatnych i groźnych czasach. Jednak urok groźnych czasów polega również na tym, że razem zaczynamy budować społeczeństwo obywatelskie - zbliżamy się do siebie, wykazujemy większą inicjatywę wspólnego działania, współpracujemy i poszukujemy tej współpracy w szerszym zakresie (przykłady mnożą się same: czarny protest, globalne marsze kobiet, a nawet demonstracje pod flagami KOD-u).

Sami nie damy rady. Musimy działać razem, zjednoczyć się, dotrzeć do jak najszerszej grupy ludzi. Musimy pokazać światu, jakie są nasze wartości, kim jesteśmy. Słynnym jest powiedzenie: albo się rozwijamy, albo znikniemy. Wybraliśmy opcję rozwoju. Jesteśmy społeczeństwem informatycznym. Pytanie, w jaki sposób dalej działać, aby nie zginąć? W jaki sposób, w erze rewolucji technologicznej, żyć mądrze oraz w zgodzie z całym, głęboko skomplikowanym i różnorodnym, światem.
Trwa ładowanie komentarzy...