Powstrzymać „globalną dobrą zmianę”. Bo jeśli nie my, to kto?

Protest na lotnisku w San Francisco, styczeń 2017
Protest na lotnisku w San Francisco, styczeń 2017 Archiwum własne
Chyba już wszyscy zdołaliśmy przekonać się, że politycy nie występują w naszym imieniu i nie służą nam, jako społeczeństwu. Skupiają się jedynie na wygraniu poszczególnych wyborów. A nie interesuje ich w jaki sposób możemy razem, jako ludzkość, budować zrozumienie, pomagać sobie, okazywać współczucie. Bo nie o to chodzi, żebyśmy za każdym razem mieli rację, i abyśmy udowadniali, że ten drugi nie ma racji. Chodzi o to, żebyśmy działali razem.

Światem rządzą populiści. W Polsce poprzednia ekipa polityczna pozwoliła wygrać skrajnej prawicy, Wielka Brytania z dnia na dzień, obudziła się poza Unią Europejską, czym zszokowała zarówno siebie, jak i resztę świata. W Ameryce, Trump lekką ręką podpisuje dekrety skazujące ludzi na wygnanie z ich własnego domu.



Ktoś musi zacząć działać i głośno opowiedzieć się za uniwersalnymi wartościami ludzkimi, takimi jak, wolność, demokracja, szacunek dla drugiego człowieka.
Czy nie nadszedł czas, aby to organizacje biznesowe, które poczuwają się do społecznej odpowiedzialności, wypowiedziały się i stanęły na czele społeczeństwa obywatelskiego (w tym również startupy, branża nowych technologii). Czy w obecnej sytuacji, to właśnie na barkach środowisk biznesowych nie spoczywa obowiązek podjęcia akcji edukowania społeczeństwa i budowania społecznej jedności.

Bo jeśli nie my, to kto? Czy, to nie my powinniśmy rozpocząć podtrzymywanie podstawowych wartości humanistycznych. Czy nie powinniśmy zastanowić się, w jaki sposób włączyć do naszego działania, innych, nawet tych, którzy myślą w sposób odmienny od naszego. W jaki sposób pokonać bariery, które są często kreowane przez media, lub instytucje, które nam, jako społeczeństwu, nie służą i które nie są nam przychylne.

Należy głośno mówić, co tak naprawdę stało się na świecie i do czego obecna sytuacja może doprowadzić. Trzeba mówić prostymi słowami. Intelektualiści przegrali z tłumem. Większość ludzi nie rozumie i nie chce słuchać zawiłej mowy ekonomistów, czy naukowców. Chce łatwego zabezpieczenia przyszłości. Na świecie wygrywają populiści, ponieważ mówią łopatologicznie: „Jest źle, jeśli my dojdziemy do władzy, będzie dobrze”.

Żyjemy w delikatnych i groźnych czasach. Jednak urok groźnych czasów polega również na tym, że razem zaczynamy budować społeczeństwo obywatelskie - zbliżamy się do siebie, wykazujemy większą inicjatywę wspólnego działania, współpracujemy i poszukujemy tej współpracy w szerszym zakresie (przykłady mnożą się same: czarny protest, globalne marsze kobiet, a nawet demonstracje pod flagami KOD-u).

Sami nie damy rady. Musimy działać razem, zjednoczyć się, dotrzeć do jak najszerszej grupy ludzi. Musimy pokazać światu, jakie są nasze wartości, kim jesteśmy. Słynnym jest powiedzenie: albo się rozwijamy, albo znikniemy. Wybraliśmy opcję rozwoju. Jesteśmy społeczeństwem informatycznym. Pytanie, w jaki sposób dalej działać, aby nie zginąć? W jaki sposób, w erze rewolucji technologicznej, żyć mądrze oraz w zgodzie z całym, głęboko skomplikowanym i różnorodnym, światem.
Trwa ładowanie komentarzy...